Zez i niedowidzenie
- okulary dla Jaxona

Jaxon ma dwa lata i dziewięć miesięcy. Mama opisuje go jako „szczęśliwego, pogodnego chłopczyka, który przez większość czasu chichocze i śmieje się”. Kiedy Jaxon miał czternaście miesięcy, zdiagnozowano u niego zeza oraz niedowidzenie (tzw. „leniwe oko”) w prawym oczku.

Kiedy Jaxon miał czternaście miesięcy, zdiagnozowano u niego zeza oraz niedowidzenie (tzw. „leniwe oko”) w prawym oczku.

Gdy pytamy, jak rozpoznano problem Jaxona, jego mama wspomina: – To było podczas badań kontrolnych w ramach bilansu jednolatka. Pediatra zaniepokoił się po wykonaniu testu czerwonego refleksu.

Chociaż z początku lekarzowi wydawało się, że dostrzegł jakąś nieprawidłowość, to bardziej szczegółowe badanie nie potwierdziło jego obaw. Niemniej jednak, po powrocie do domu, mama Jaxona przejrzała zdjęcia synka i stwierdziła, że często unikał patrzenia w obiektyw obojgiem oczu, a na dodatek wyglądało na to, że jedno oczko nigdy nie wykazuje czerwonego odblasku.

Wkrótce po zauważeniu problemów na zdjęciach, potwierdzono, że zaburzenie rzeczywiście istnieje i wypisano skierowanie do okulisty dziecięcego. Wynikiem pierwszej wizyty u okulistki było przepisanie okularów, które miały pomóc mięśniom gałki ocznej odprężyć się, a tym samym polepszyć możliwość skupiania wzroku. Rodzicom Jaxona zalecono, aby robili, co w ich mocy, aby synek nosił okulary przez kilka tygodni, a gdy czas ten upłynie, należało pojawić się na wizycie kontrolnej.

Przyzwyczajenie się do okularów zajęło Jaxonowi dwa dni. Rodzice rzeczywiście robili, co mogli, aby chłopczyk chodził w okularach, łącznie z podkradaniem się od tyłu i wsuwaniem mu ich na nosek, a także chwaleniem synka pod niebiosa za wkładanie ich.

Po kilku tygodniach noszenia okularów, Jaxon udał się z rodzicami z powrotem do okulistki dziecięcej, aby spawdziła, czy stan oka chłopca się poprawił. Niestety, dotychczasowe wysiłki nie przyniosły rezultatu. Rodzice zostali poinformowani, że synek będzie wymagał operacji, a – jeszcze zanim do niej dojdzie – należało na cztery godziny dziennie zaklejać plasterkiem zdrowe oczko, tak żeby to słabsze się wzmacniało.

Mama Jaxona jest wdzięczna okulistce dziecięcej, która – jak mówi kobieta – „poświęca w czasie wizyt sporo czasu na odpowiadanie na pozornie niekończące się pytania i jest bardzo cierpliwa w stosunku do Jaxona, nawet kiedy krzyczy czy wyrywa się, starając się uniknąć dosłownie wszystkiego, co pani doktor robi.

Mama Jaxona ma dla rodziców znajdujących się w podobnej sytuacji radę: – Zachowajcie spokój, zdobywajcie informacje i dowiadujcie się jak najwięcej. Byłam przerażona myślą o operacji, martwiłam się o potencjalną ślepotę w oku, którego synek nie używał. – Dodaje jeszcze: – Radziłabym również rodzicom działanie krok po kroku. W przypadku Jaxona, postanowiłam nie zamartwiać się zabiegiem, dopóki nie stwierdzono, że jest on konieczny. Do tego czasu zebrałam już wszelkie dostępne informacje na temat operacji. Wiem, że nie ma stuprocentowej pewności, że się powiedzie i przyjmuję do wiadomości możliwość, że synek będzie musiał przejść kilka zabiegów, zanim zacznie patrzeć prosto.

Rodzina Jaxona dowiedziała się o Children’s Eye Foundation (Fundacji na rzecz leczenia wzroku dzieci), kiedy szukała informacji o chorobach oczu. Mama chłopca tak opisuje swoje doświadczenia z Fundacją: – Gdy odkryliśmy stronę Children’s Eye Foundation, bardzo się ucieszyłam. Wracałam do niej w kółko i wciąż od nowa czytałam o chorobie, z którą borykał się mój synek, przeglądałam podręcznik chirurgii zeza i, rzecz jasna, oddawałam głosy w konkursie kalendarzowym!

Mama Jaxona kończy swoją opowieść wyrazami wdzięczności: – Dziękuję Fundacji za informacje, które udostępnia takim rodzicom, jak ja. Wasza strona to zaufane źródło informacji na temat tego, czego doświadcza moje dziecko. Dziękuję za możliwość reprezentowania wyznawanych przez was wartości i promowania waszej działalności poprzez rolę Jaxona jako Małego Ambasadora. To wielki zaszczyt. Mam nadzieję, że nasza opowieść pomoże komuś, kogo, być może, czekają takie doświadczenia, jak nasze.

↑ Do góry

Projekt: Kunicki DESIGN